pożegnaj się

Pożegnaj się ładnie.
Nie pamiętam, żeby mama mi tak mówiła, ale coś podejrzewam, patrząc na zdjęcia idealnego dziecka płci żeńskiej (w warkoczykach, w przedziałku jadącym przed środek czaszki), że być może nie musiała. Że żegnałam się ładnie od zawsze. Od urodzenia. Pewnie powiedziałam już macicy mojej matki „do widzenia”, dygnąłem grzecznie i nie marudziłam.

Potem to już poszło za ciosem. Żegnałam się z tatą, jak mnie zostawiał w przedszkolu, udając, że nie widzi mojej drżącej brody. Papa, tatusiu. Tatuś odchodził, tłumacząc sobie, że wróci o piętnastej. Ja, z tego co pamiętam, nie byłam taka pewna, że wróci. Na zdjęciach, dyplomach i wspomnieniach z przedszkola jednak wcale z tego powodu nie marudzę.

Żegnałam się ładnie, ale w środku sześciolatki nie było kwiatków ani misiów, tylko brzydka chęć niepożegnania się.

Już tak mi zostało. Nienawidzę, jak się coś kończy, wymyka, oddala. Jak ktoś się przestaje odzywać, wyjeżdża na drugi koniec, nie znoszę, kiedy dobiegają końca wakacje, książki, a związki to już w ogóle.
Za KAŻDYM razem wracam do szatni w przedszkolu, worka z chmurką, haczyka z jeżykiem czy innym muchomorem, widzę plecy ojca coraz mniejsze, plecy męża, plecy przyjaciółki, która się obraziła za ch… wie co i wiem, że muszę im ładnie pozwolić odejść.
Że nie wypada wołać, że coś tam, że zostań. Rzucać się, płakać, odstawiać. Tylko ładnie się pożegnać.
Może wrócą o swojej piętnastej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s