gapić się

Byłam dzieckiem po same końce warkoczyków cichym i gapiącym się.
Ja – dzieckiem, a Cała Reszta przeoceanem, po którym płynęła nasza tratwa. Na tratwie znajdowała się kuchnia ze stołem, krzesłami i obrusem.
Do kuchni codziennie wchodziła mama, stawiała na stole zakupy w siatce, dziś ekologicznej, wtedy po prostu w zwykłej siatce. Jej obecność zawsze była przeze mnie wytęskniona. Wejście mamy do kuchni oznaczało, że jest wiele rzeczy do zrobienia. Można się było na nią gapić jak na film akcji. No i dostać do oblizania łyżkę po masie czekoladowej.
Ojciec cierpiał estetycznie w bloku, na ścianach w kuchni namalował kury, kolorowe kury, co sobie wędrowały dookoła bez pośpiechu. Nad stołem zamontował lampę, która rysowała pomarańczowy krąg światła. W kręgu pływaliśmy my, kanapki z serem i pomidorem oraz herbata z cytryną.

Dryfowaliśmy, jak mi się wydawało, bardzo bezpiecznie. Oni nie mówili wszystkiego o kłopotach w pracy i w kraju, a ja im o mordercy za zasłonką ani o tym, że wielki Radek walnął mnie śnieżką w głowę. Oszczędzaliśmy sobie nerwów.
Dopóki kanapki z serem i herbata, i my, wszystko było stabilnie, nie dochodziły tu nawet krzyki sąsiadów (które już w łazience były całkiem dobrze słyszalne).

Rodzice mi nie utrudniali bycia dzieckiem.
Żyłam bajkami z gramofonu, audycjami w radio i nudą, która zmuszała mnie do gapienia się, jak się gra w pikty, pluje, jak mrówki idą z trawnika na krawężnik i, jaki jest rozkład prania na balkonach bloku numer szesnaście.
Gapienie się było moim głównym zajęciem, gapiłam się na to, co akurat było przede mną. Gapiłam się przyklejona do ściany z kurami, do trawnika, do murka, do klatki i było mi absolutne wszystko jedno, na co się gapię. Jakie to było niezłe. Nie mogę tego zagapienia się odzyskać.
Po prostu byłam sobie, wieczorem wracając do stołu i lampy, z czasem coraz dalej wypuszczając się poza krąg światła.
Teraz już widzę tylko mały punkcik, lampa nad stołem, latarnia morska. Jestem staaaarym marynarzem i lubię sobie pogderać, że to już nie to gapienie się, co kiedyś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s