maj

Skrót wiadomości. Piana, piania, więcej piany. Robimy wszystko, co w naszej mocy, dwie koperty, trzy koperty. Trzymamy rękę na oszalałym pulsie tego kraju, drugą poklepujemy się po pleckach, a zawsze online. Staruszkowie znikają sobie cicho w DPSach, nawet nie słychać, że kaszlą, bo DPSy są na szczęści daleko od centrum. Lekarze padają na ryj, zastanawiając się, dlaczego, kurwa, nie wyjechali, jak można było?! A może trzy koperty? A może dziesiątego a może czterdziestego trzeciego?!

Przerwa na reklamy, słuchaj Halina, jak tak siedzę w domu, to myślę, że kupiłbym nową lodówkę, co nie? Słuchaj, Halina, jak tak ciągle nas bombardują, to chyba bym potrzebował lepsze słuchawki. Marian, świetny pomysł, akurat w ten weekend jest promocja, ale niedziela jest święta, chociaż bez kościoła, to najlepiej jak zamówisz już teraz.
Halina, a z czego zapłacę, przecież my pracy nie mamy.|
Oj tam, Marian, tarcza jest, będziemy bogaci, klikaj szybko, trzeci produkt za pół ceny i już jesteśmy do przodu.

Nikt już nie mówi moim głosem od dawna. Sama muszę. Na razie tylko w kółko powtarzam młodemu, że bardzo go kocham i takie tam, na wypadek, gdyby to jednak był koniec świata. Za oknem tak ładnie, jakby był początek. Dopiero teraz zauważyłam, że mam kraty w oknach. Co za gówno! Gdzieś miałam klucz od kłódki, przeszukuję pudełka i pudełeczka. Znajduję dużo śmiesznych niepotrzebniaków, między innymi prezerwatywy i ususzony kawałek nielegalnej substancji (już go nie ma, panie władzo).
Kluczy też nie.
Wróć! Są! Mam! A opozycja właściwie to jakie ma zdanie na ten temat? Yyyyy…. – mówi opozycja. Wkładam klucz, przekręcam, łamię. Świetnie, teraz to już naprawdę wyrwij murom zęby krat, co robić??
Kochana, dzwonię, może to głupie… nie znasz kogoś, kto mi przepiłuje kłódkę? Dziś.
Znam, odpowiada spokojnie. Pan Piotrek jest u mnie po dwóch godzinach i odpala miecz świetlny, przecina kłódkę.

Siedzimy na parapecie z młodym. Kiedy zaczynała się jazda pandemiczna, widziałam parking, teraz są tylko liście, dużo liści. Te wyżej cały czas się wiercą, jakby im było niewygodnie.

Pamiętam, jeszcze w styczniu, w metrze złapała mnie za rękę kobieta i pyta: jak się masz, kochana? Z taką sympatią, że się ucieszyłam, a ona wtedy zrobiła przerażoną minę, jezu, przepraszam, myślałam, że jest pani kimś innym.

Trzymacie się ramy, mam nadzieję.

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s