tytuł mógłby być na przykład „koniec miłości”, gdyby nie był tak beznadziejny

Obiecałam sobie, że jeżeli nie zadzwonisz do dwudziestej, umrę albo prześpię się z sąsiadem z trzeciego. Jest spoko, ale ma sporo dziur w twarzy po ospie. Nie zadzwoniłeś i nie przespałam się. Wymyśliłam za to dwanaście rytuałów, które mają mi pomóc o tobie zapomnieć. Wymyśliłam to za dużo powiedziane, po prostu zebrałam jej z różnych stron internetowych typu moja magia pe el i horoskop dla byka nie partnerski. Skorzystałam również z kalendarza księżycowego i trzech tabletek ibupromu.

Pierwszy rytuał polegał na spaleniu w pełni księżyca karteczki z twoim imieniem. Dym, który unosił się do góry miał zapewnić, że intencja zapomnienia będzie działać. Prochy karteczki należało następnego dnia zakopać w dołku. Sugerowano, żeby dodać muszlę albo tak ze dwie łyżki oleju kujawskiego, jako dar dla ziemi. Moc rytuału określono jako wyjątkowo mocną, dlatego kiedy pisałam twoje imię, na dole karteczki nabazgrałam jeszcze na wszelki wypadek „zadzwoń” (gdyby to jednak działało). Prochy chciałam zakopać, ale kiedy rozwinęłam chusteczkę higieniczną, wiatr wywiał je na alejkę parkową. Moje zapomnienie rozniosło się po trawniku i trochę miałam na bucie. 

Po godzinie zadzwoniłeś. Odebrałam cała szczęśliwa, po drugiej stronie panowała martwa cisza, jakbyś milczał i nie miał odwagi się odezwać. Zachęcałam, ale nic. Potem przysłałeś wiadomość, że przepraszasz, ale twój telefon sam do mnie zadzwonił. Czyli, że magia działa, ucieszyłam się.

Kolejny rytuał polegał na pomalowaniu kamienia, który miał cię symbolizować i wrzuceniu go do rzeki. Wybrałam średniej wielkości otoczak spod bloku i pomalowałam na czerwony i zielony kolor. Nie napisałam na nim twojego imienia, jak sugerowała strona twój zodiak pe el, ale obwiązałam mu na brzuszku taki wiesz sznurek. Wyszło nie najgorzej. Poszliśmy nad rzekę i chciałam go wyrzucić, ale przykleił mi się do dłoni i w ogóle nie chciał odejść. Cały tydzień jeździłam z kamieniem na miejscu pasażera, dużo rozmawialiśmy. Był doskonałym słuchaczem. Teraz leży na parapecie. I milczy.

Pozostałe dziesięć rytuałów zostawiłam na później. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s